Wielki, chwytliwy nagłówek przyciągający uwagę.

Miałem pewne podstawy, aby sądzić, że planeta, z której przybył Mały Książę, jest planetą B-612. Ta planeta była widziana raz tylko, w 1909 roku, przez tureckiego astronoma, który swoje odkrycie ogłosił na Międzynarodowym Kongresie Astronomów. Nikt jednak nie chciał mu uwierzyć, ponieważ miał bardzo dziwne ubranie. Tacy bowiem są dorośli ludzie. Na szczęście dla planety B-612 turecki dyktator kazał pod karą śmierci zmienić swojemu ludowi ubiór na europejski. Astronom ogłosił po raz wtóry swoje odkrycie w roku 1920 – i tym razem był ubrany w elegancki frak. Cały świat mu uwierzył.

Kryzysy, kryzysy, kryzysy… Ile one mówią o człowieku!

Tak myślałam, że nie może być dobrze, kiedy ktoś nie chce uporządkować swego wnętrza. Po długim czasie zaczynają cuchnąć wszystkie trupy w szafie. Poprzednio, kiedy nastąpił wybuch ze strony męża, zagrała moja miłość własna. Poczułam się rozgoryczona i zniechęcona. Miałam dość. Zapomniałam, że ta walka nie ma końca. Za dobrze mi było. Czuwanie mi się wyłączyło. Teraz jest trochę inaczej.…

Co się zmieniło na lepsze

Dobrze mi. Naprawdę jest szansa na to, by nasze ja i ty zamieniło się w my. Tylko czasem tak bardzo brak cierpliwości, żeby czekać. chciałoby się szybko, a najlepiej jeszcze po mojemu. jak bardzo muszę uważać, żeby nie wymuszać na mężu swojego poglądu i zdania. co się zmieniło na dobre: możemy już spokojnie rozmawiać na tematy religijne, na temat Pisma…

Po nowemu to znaczy inaczej

Inaczej, bo odkrywam nową siebie. Już nie ma we mnie tyle lęku. Już umiem odpuścić i się nie kłócić o byle co. Jednak mówię, kiedy mi się coś nie podoba. Mówię krótko i na temat i nie wymagam dyskusji i ustanowienia własnej racji. Tylko jednego jeszcze nie umiem; pozbyć się żalu i złości. Taki ze mnie człowiek. Może nie zatwardziała,…

Pół roku pięknego życia. Spokój i pokój serca. Nowe otwieranie serca i odkrywanie drugiego człowieka. Pół roku to dużo, choć czujności nie traciłam. Uwielbiałam nasze poranne pogaduszki. W rozmowach o polityce i o religii było słuchanie i nie kłóciliśmy się. Co najwyżej prośba o zamknięcie tematu. Po prostu sielanka. Wczoraj prysła bańka mydlana. Okazuje się, że ten jego spokój to…

To się dzieje naprawdę!

Minął już dość długi czas od kiedy w naszym życiu nastąpiły zmiany. Bardzo sceptycznie do nich podchodziłam. Jak pies do jeża. Ciągle byłam czujna, czekałam na wybuch. Nie ma wybuchów. Jest chęć pomocy i pomoc. Spełnianie próśb. Rozmowa. Wyjeżdżałam w październiku na kilka dni. Kiedy wróciłam, był późny wieczór. On siedział przy komputerze, a ja na kanapie. I w pewnym…

Co nas jeszcze czeka?

Sierpień był czasem chorób. Oboje byliśmy chorzy. Dla nas był więc to czas trudny tym bardziej. Trudny i – jak się okazało – błogosławiony. Najpierw przełamałam własny egoizm, niechęci i wszystko,co złe we mnie. Musiałam mu pomagać nie licząc się ze sobą. O, nie powiem, że mi to łatwo przyszło. Miłość jednak zwyciężyła. Troszczyłam się, pytałam o zdrowie, zaspokajałam potrzeby.…

Odkrywam nas ale na nowo

Po pierwsze wychodzę z pozycji ofiary. bardzo mnie to cieszy. Jeszcze wciąż wiele przede mną,, ale widzę światło. Chciałabym mieć więcej wiary w siebie, ale i na to przyjdzie czas. Ostatnio znowu było „spotkanie” z nałogiem. Pokazało mi to, że jestem dużo spokojniejsza, bardziej opanowana. Nie dałam się sprowokować do zbędnej dyskusji, potrafiłam stawić temu czoło. Popadłam w przygnębienie i obudził…

Pytania ciągle te same, odpowiedzi ciągle brak

Od jakiegoś czasu coś złego się dzieje. Nie potrafię połapać się, o co chodzi. Po ostatnich wydarzeniach doszłam do wniosku, że problem tkwi w systemie wartości. Już kiedyś usłyszałam taki tekst, ale w swoim idealizmie nie uwierzyłam, że jest prawdziwy. Mój mąż wymyślił sobie sposób na wygodne przeżycie ostatnich lat w wygodzie, bez problemów, w nicnierobieniu. I ten plan sobie…

Kryzysy, kryzysy, kryzysy

Minął kolejny kryzys. Każdy jest inny, ale wychodzimy z nich coraz szybciej. Rozbieżności nasze dotyczą podejścia do prawdy. Mąż chciałby, żeby nie bolało: nie mówmy nic, co mogłoby zdenerwować, co jest źle, co niewygodne. Ja bym chciała rozwiązywać problemy, a nie udawać, że ich nie ma. Tym bardziej, że we mnie narasta frustracja, a to grozi wybuchem. Jest też dobra…

Można mieć wiele lat i zaczynać od nowa. Można, tylko nie ma szkół uczących, jak żyć po nowemu. Miotam się i nie wiem, co dalej. Jest dobrze, cieszę się, a potem wszystko – no dobrze, może nie wszystko – wali się. Ciągle wychodzą zadry, bóle, kompleksy. I to po obu stronach. A mi się po prostu czasmi nie chce walczyć.…


  • RSS